Kategorie
Pamięć Religia Rodzina

Zaduszki. Nie jazzowe

Zaduszki. Nie jazzowe. Na najbrzydszym cmentarzu w Krakowie. Pocieszenie jedyne w tym, że cmentarz nie musi być ładny. Wystarczy funkcjonalność. Miękka ziemia, wyznaczone alejki, którymi przemieszczają się poprzebierani ludzie, czyjeś rodziny, przyjaciele, wrogom nikt nie zabroni zaświecenia świecy, dyskretnego splunięcia, zamiast modlitwy.

Jakiś mało żurnalowy ten rok. Nie tak bogaty w futra i drogie kozaczki. Pudelkowe. Było za ciepło. Kreacje szykowane od sierpnia okazały się za zimowe, na parskania i narzekania na choroby. Na puszenie się przed kuzynami, jak to wspaniale nam się powodzi.

Jedyny cmentarz który odwiedziłem. Ojcowski. Wyklęty parias, któremu pozostał tylko święcie zapamiętany ojciec. Nie poszedłem na inne. Nie popatrzyłbym na tych, którzy mogli by tylko patrzeć z niepewnością. Można go pozdrowić? Zamienić kilka zdań, bez zobowiązań? Nie poszedłem też do ojca w dzień zmarłych. Wszystkich Świętych. Nie chciałem spotkać tych, którzy mają mnie w dupie, od niepamiętnych lub niedotykalnych czasów. Spędziłem go w towarzystwie śmiechu. Dobrym.

Msza w kościele, równie brzydkim jak cmentarz. Spowiedź, komunia, odpust zupełny dla taty. Nie był ideałem. Był moim idolem. Tatą. Uroniłem kilka łez, tęsknych, z żalem. Wybaczyłem mu wszystko. Teraz muszę wybaczyć mojej matce. Mamie. Jest jeszcze czas. Na uśmiech przez żałość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s